książka

Społeczne konstruowanie genetyki. Reprezentacje biotechnologii w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym – Jan Domaradzki

Społeczne konstruowanie genetyki. Reprezentacje biotechnologii w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym - Jan Domaradzki
Społeczne konstruowanie genetyki. Reprezentacje biotechnologii w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym – Jan Domaradzki

Głów­na te­za ni­niej­szej pra­cy gło­si, że, sta­no­wiąc szcze­gól­ny pro­dukt spo­łecz­ny, ge­ne­ty­ka i jej obra­zy da­ją się ująć ja­ko rze­czy­wi­stość wy­two­rzo­na kul­tu­ro­wo. Do­nio­słość zja­wisk i pro­ce­sów mo­le­ku­lar­nych oraz bę­dą­cych efek­tem dzia­łań ge­ne­ty­ków wy­two­rów bio­tech­no­lo­gicz­nych w znacz­nej mie­rze za­le­ży bo­wiem od te­go, w ja­ki spo­sób ule­ga­ją one kon­cep­tu­ali­za­cji i pro­ble­ma­ty­za­cji. Choć sa­mi ba­da­cze po­strze­ga­ją ge­ne­ty­kę ja­ko „o­biek­tyw­ną” i „o­par­tą na fak­ta­ch” na­ukę, to w tej pra­cy pod­kre­ślam, że bę­dąc fak­tem na­uko­wym, ge­ne­ty­ka jest zara­zem fak­tem spo­łecz­nym w kla­sycz­nym ro­zu­mie­niu Émi­la Dur­khe­ima (2012).

Społeczne konstruowanie genetyki. Reprezentacje biotechnologii w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym – Jan Domaradzki

Wydanie: I
Ilość stron: 410
ISBN: 978-83-7597-313-6
Wydawca:Uniwersytet Medyczny w Poznaniu
Poznań 2018


Ze wstę­pu

Głów­na te­za ni­niej­szej pra­cy gło­si, że, sta­no­wiąc szcze­gól­ny pro­dukt spo­łecz­ny, ge­ne­ty­ka i jej obra­zy da­ją się ująć ja­ko rze­czy­wi­stość wy­two­rzo­na kul­tu­ro­wo. Do­nio­słość zja­wisk i pro­ce­sów mo­le­ku­lar­nych oraz bę­dą­cych efek­tem dzia­łań ge­ne­ty­ków wy­two­rów bio­tech­no­lo­gicz­nych w znacz­nej mie­rze za­le­ży bo­wiem od te­go, w ja­ki spo­sób ule­ga­ją one kon­cep­tu­ali­za­cji i pro­ble­ma­ty­za­cji. Choć sa­mi ba­da­cze po­strze­ga­ją ge­ne­ty­kę ja­ko „o­biek­tyw­ną” i „o­par­tą na fak­ta­ch” na­ukę, to w tej pra­cy pod­kre­ślam, że bę­dąc fak­tem na­uko­wym, ge­ne­ty­ka jest zara­zem fak­tem spo­łecz­nym w kla­sycz­nym ro­zu­mie­niu Émi­la Dur­khe­ima (2012). To zaś ozna­cza, że na­le­ży ją ana­li­zo­wać z uwzględ­nie­niem współ­czyn­ni­ka hu­ma­ni­stycz­ne­go w sen­sie Flo­ria­na Zna­niec­kie­go (1988), po­nieważ jest ona za­wsze da­na w czy­imś do­świad­cze­niu. Ten sam sta­tus ma­ją oczy­wi­ście me­dial­ne re­pre­zen­ta­cje ge­ne­ty­ki. I choć te ostat­nie mo­gą z cza­sem ja­wić się ja­ko ze­wnętrz­ne i po­wszech­ne (przez co na­rzu­ca­ją się jed­nost­kom ja­ko sa­mo­‑prze­z‑się zro­zu­mia­łe oczy­wi­sto­ści), to, jak po­ka­żę, w rze­czy­wi­sto­ści wy­ła­nia­ją się na dro­dze zło­żo­nych ne­go­cja­cji spo­łecz­nych. To zaś po­zwa­la na nie spoj­rzeć ja­ko na szcze­gól­ne kon­struk­ty spo­łecz­ne. Tak po­sta­wio­ny cel i te­za po­zwa­lają usy­tu­ować ni­niej­szą pra­cę w obrę­bie opi­sa­nej wcze­śniej kry­tycz­nej so­cjo­lo­gii ge­ne­ty­ki (Per­ry 2015). W ko­lej­nych roz­dzia­łach przed­sta­wię ar­gu­men­ta­cję i wy­ni­ki ba­dań au­tor­skich, po­twier­dza­ją­ce traf­ność po­czy­nio­nych wy­żej za­ło­żeń.


Spis treści

Wykaz skrótów    7

Wstęp. Od orientacji biologicznej do socjologii genetyki    9

Rozdział I. Społeczne konstruowanie genetyki. Teoretyczne podstawy pracy   21

  • Genetyka: zarys historyczny narodzin nowego paradygmatu   22
  • Krytyczna socjologia medycyny jako kontekst dla badań nad genetyzacją   33
  • Najważniejsze perspektywy socjologiczne w badaniach nad medykalizacją: biomedykalizacja, genetyzacja, molekularyzacja i genetyczny esencjalizm   39
  • Biomedykalizacja 39
  • Genetyzacja 41
  • Molekularyzacja 50
  • Genetyczny esencjalizm  51
  • Społeczny konstrukcjonizm, teoria reprezentacji i publiczne rozumienie nauki     53
  • Genetyka w dyskursie publicznym 70

Rozdział II. Metodologiczne podstawy pracy       79

  • Cel pracy, przedmiot i pytania badawcze  79
  • Założenia metodologiczne badań własnych   82
  • Ramowanie w naukach społecznych 82
  • Procedura Identyfikacji Metafor 89
  • Charakterystyka materiału badawczego i organizacja badań własnych   96

Rozdział III. Genetyka i biotechnologie w dyskursie prasowym       103

  • Genetyka w dyskursie prasowym w kontekście współczesnych badań     106
  • Zjawisko szumu medialnego wokół genetyki 113
  • Genetyka w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym w latach 2000-2014   119
  • Konstruowanie wizerunków genetyki w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym     132

Rozdział IV. Ramowanie genetyki w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym . . . . 135

  • Genetyka jako nauka przyszłości 136
  • Zapisane w genach  150
  • Więcej niż geny 157
  • Wielkie nadzieje biotechnologii 163
  • W laboratorium Frankensteina  179
  • Genetyczni celebryci i antybohaterowie  207
  • Janusowe oblicze genetyki 216

Rozdział V. Metafora jako podstawowe narzędzie ramowania genetyki     219

  • Metafory w języku naukowym i popularnonaukowym 220
  • Funkcje metafor w języku popularnonaukowym 229
  • Cechy metafor w tekstach popularnonaukowych 235
  • Metaforyzacja genetyki w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym w latach 2000-2014     240

Rozdział VI. Wybrane metafory genetyki w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym     247

  • DNA jako szyfr natury 247
  • DNA jako język i księga życia  253
  • Genom jako fabryka i komputer  261
  • Genom jako święty Graal  270
  • DNA jako źródło tożsamości  276
  • Badania genetyczne jako wojna  280
  • Genom jako mapa 286
  • Genom jako zagadka 291
  • Badania genetyczne jako śledztwo  293
  • DNA jako przepis 296
  • DNA jako plan budowy  298
  • Badania genetyczne jako wyścig  301
  • Genetyka jako sztuka  304
  • Badania genetyczne jako horror  308
  • Pozostałe metafory genetyczne zidentyfikowane w tekstach prasowych     311
  • DNA jako metafora: przenikanie kategorii genetycznych do języka potocznego   317
  • Społeczne konsekwencje metaforyzacji genetyki 327

Zakończenie   333

Spis tabel i rycin       341

Bibliografia

  1. Teksty źródłowe. Artykuły prasowe zakwalifikowane do grupy badanej . . 342
  2. Netografia  366
  3. Opracowania i literatura przedmiotu  367

Indeks nazwisk     399

Summary

Social construction of genetics. Representations of biotechnology in Polish print news media between 2000-2014     405


Od orientacji biologicznej do socjologii genetyki

Od uformowania się socjologii jako samodzielnej dyscypliny naukowej wie­lu badaczy akcentowało wpływ biologii na zachowanie człowieka i organiza­cję społeczeństwa. Dla niektórych pojęcia z zakresu nauk biologicznych służyły wyłącznie jako narzędzie retoryczne, np. metafora organicystyczna pozwoliła Emilowi Durkheimowi i Herbertowi Spencerowi opisać społeczeństwo jako or­ganizm składający się z wielu powiązanych ze sobą funkcjonalnie części, któ­re współdziałają dla dobra całego społeczeństwa (Hejl 1995; La Vergata 1995; Drogosz 2012a; Kaczmarek 2013). Powiązania socjologii z biologią nierzad­ko miały charakter bardziej bezpośredni, czego przykładem mogą być teorie rasowe Francisa Galtona, Karla Pearsona, Ludwika Woltmanna, Alfreda Ro­senberga, Houstona Stewarta Chamberlaina czy Ludwika Gumplowicza, które podkreślają znaczenie czynników biologicznych dla rozwoju jednostek i społe­czeństwa (Szczepański 1965; Szczurkiweicz 1969; Piątkowski i Skrzypek 2012). Na związki socjologii z biologią wskazują także biologiczne teorie zachowań dewiacyjnych, w tym koncepcja „urodzonych przestępców” Cesare Lombroso, teoria somatotypów Williama Sheldona czy teoria dodatkowego chromoso­mu Y autorstwa Patricii Jacobs (Jacobs i in. 1965) i Hermana Witkina (Witkin i in. 1976). Wszystkie te koncepcje odegrały ważną rolę w debacie „natura-wychowanie” (nature-nurture) i przyczyniły się do rozwoju ruchu eugenicznego (Kevles 1986; Duster 1990; Paul 1995; Musielak 2008). Biologia inspirowała również badaczy w latach powojennych, gdy socjobiologia uwypuklała biolo­giczne, w tym genetyczne, podstawy osobowości i zachowań człowieka (Wilson 2000). Wszystko to sprawia, że coraz częściej podkreśla się, iż biologia stano­wi bardzo ważny punkt odniesienia dla badań socjologicznych (Mazur 1978). Tym bardziej, że bardzo często mówi się o biologicznych uwarunkowaniach in­teligencji, agresji, skłonności do uzależnień, preferencji seksualnych czy róż­nic między kobietami i mężczyznami (Plomin i in. 2001; Oniszczenko i Dragan 2008). Wyrazem oddziaływania nauk biologicznych na socjologię jest również i to, że przed rokiem 1970 większość socjologów zajmujących się medycyną i zdrowiem, jak choćby Rodney Coe czy David Mechanic, definiowała chorobę w kategoriach czysto biologicznych (Uramowska-Żyto 1992: 24). Trudno więc nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że to zainteresowanie socjologów biologią umożliwiło zwrot do medycyny i genetyki (Piątkowski i Skrzypek 2012: 824).

Choć biologia w ogóle, a genetyka i genomika w szczególności, wciąż nie znajdują się w centrum zainteresowań nauk społecznych, to jednak na prze­strzeni ostatnich kilku dekad zainteresowanie genetyką wzrosło także wśród socjologów (Eckland 1967; Conrad i Gabe 1999a; Freese i Shostak 2009; Perry 2015). Wydarzeniem, które przyczyniło się do ponownego zainteresowania socjologów biologią, było niewątpliwie zainicjowanie na początku lat dziewięć­dziesiątych minionego wieku Projektu Poznania Ludzkiego Genomu (Human Genome Project – HGP). O ile bowiem socjologia dystansuje się zazwyczaj od rozważań nad genetycznymi uwarunkowaniami zdrowia i zachowania człowie­ka, o tyle gwałtowny rozwój genetyki sprawił, że biologiczne interpretacje ludz­kiej natury i zachowania nabrały nowego znaczenia. Niemniej jednak liczba socjologów badających genetykę jest nadal znacznie mniejsza niż tych zajmu­jących się odżywianiem, ciałem, epidemiologią, starością, zdrowiem psychicz­nym czy medykalizacją.

Rewolucja genetyczna wywołała przy tym różne reakcje ze strony socjolo­gów. Pewna ich część, czerpiąc z osiągnięć biologii molekularnej, zaangażowała się w prace interdyscyplinarnych zespołów, prowadzących badania na pograni­czu zdrowia, starzenia się i demografii. Genetyka pokazuje bowiem, że relacje między genomem a środowiskiem są bardziej złożone, a środowisko aktywnie oddziałuje na ludzki genom, co sprawia, że „kod genetyczny” nie jest tak stały i niezmienny, jak wcześniej zakładano[1]. W konsekwencji również socjologowie uświadomili sobie, że wiedza z zakresu genetyki może być przydatna w bada­niu środowiskowych uwarunkowań zdrowia człowieka, a takie „tradycyjne” obszary badań socjologicznych, jak struktura społeczna, ubóstwo, nierówno­ści społeczne czy stres mają bezpośredni wpływ na ludzki genom (por. Perry 2015). W konsekwencji coraz bardziej akcentuje się interakcje zachodzące między środowiskiem a genami (Spork 2011; Landecker i Panofsky 2013; Lock 2013; Lock i Palsson 2016).

Znaczna większość socjologów ujmuje jednak genetykę jako fenomen spo­łeczny, czego efektem są liczne studia nad społecznymi skutkami rozwoju ge­netyki oraz „genetyzacją”. Kwestionując podstawowe założenia paradygmatu genetycznego (redukcjonizm, determinizm, fatalizm i esencjalizm), badacze zwrócili uwagę na szereg społecznych, etycznych i prawnych konsekwencji roz­woju genetyki (Hubbard i Wald 1993; Cranor 1994; Conrad i Gabe 1999b; Kevles i Hood 1999; Alper i in. 2002; Kristol i Cohen 2002; Kerr 2004a; Bennet, Carney i Karpin 2008; Clarke i Tiscehurst 2006; Cebrat i Cebrat 2012; Domaradzki 2012a; Krimsky i Gruber 2013). Jednym z tematów podejmowanych przez bada­czy w obrębie tego nurtu jest wpływ, jaki model genetyczny wywiera na interpre­tację chorób (Hoedemaekers i ten Have 1998; Goodman 1999; Kerr 2000, 2005; Hedgecoe 2002, 2003; Petersen 2006a; Stempsey 2006). Choć epigenetyka koncentruje się na interakcjach zachodzących między środowiskiem a geno­mem, to jednak nader często rola czynników pozagentycznych jest pomijana lub zgoła negowana. Gdy zaś uwzględnia się ich rolę w kształtowaniu zdrowia, cho­roby i zachowań, to interpretacje odwołujące się do uwarunkowań genetycznych wciąż traktowane są priorytetowo (por. Shostak, Conrad i Horwitz 2008).

Innym obszarem badań jest analiza sposobu, w jaki laicy i profesjonaliści konstruują wiedzę genetyczną, a zwłaszcza kwestie związane z ryzykiem i dzie­dziczeniem (Parsons i Atkinson 1992; Parsons i Clarke 1993; Kerr i Cunningham-Burley 1998; Kerr, Cunningham-Burley i Amos 1998; Hallowell 1999; Lemke 2002; Domaradzki 2013a, 2015c). Badania pokazują bowiem, że we­wnętrzny i dziedziczny charakter ryzyka sprawia, że odpowiedzialność za cho­robę przypisuje się jednostkom, na których spoczywa obowiązek zarządzania ryzykiem. W konsekwencji stają się oni swoistymi świeckimi ekspertami, któ­rzy biorą aktywny udział w genetyzacji społeczeństwa i bioetycyzacji dyskur­sy genetycznego. Z powyższym wiąże się kwestia tego, jak laickie rozumienie genetyki kształtuje jednostkowe decyzje matrymonialne i reprodukcyjne (Katz Rothman 1993; Hoedemaekers i ten Have 1998; Cox i McKellin 1999; Hallowell 1999; Rapp 2000; Konrad 2003; Radkowska-Walkowicz 2014) oraz wpływa na korzystanie z opieki medycznej (Gibbon 2006; Boenink 2011).

Osobnym polem badawczym są społeczne obrazy genetyki. Jose van Dijck (1998), Dorothy Nelkin i Susan Lindee (1999), Alan Petersen (2001), Vesta Silva (2005) czy Benjamin Bates (2005), analizując szerokie spektrum przekazów kulturowych (prasy codziennej, telewizji, literatury, komiksów czy kinemato­grafii), dowodzą, że popularność genetyki w dyskursie publicznym sprawia, że interpretacje genetyczne są coraz częściej stosowane przy wyjaśnianiu wielu zjawisk społecznych i generują myślenie w kategoriach genetycznego esencjalizmu (por. Nordgren 2008, 2010; Nordgren i Juengst 2009; Dar-Nimrod i He­ine 2011; Gould i Heine 2012; Domaradzki 2017a). Podkreślają zarazem, że „myślenie genetyczne” (genetic thinking) przyczynia się do genetyzacji społe­czeństwa, w wyniku czego coraz więcej problemów zdrowotnych i społecznych jest definiowanych w kategoriach genetycznych (Lippman 1991, 1992, 1994, 1998, 2000; por. Hedgecoe 1998, 1999a, 2001a, 2001b, 2002; Hoedemaekers i ten Have 1997; ten Have 2001, 2003).

Wiele uwagi poświęca się również badaniom wizerunków genetyki w me­diach. Badacze wykazali, że choć przekaz medialny na temat genetyki jest często rzetelny, to jednak nierzadko cechuje go sensacjonalizm, przesadny optymizm, determinizm, selektywny charakter i brak krytycyzmu (Nelkin 1995, 1996; Con­rad 2001; Petersen 2001; Ransohoff i Ransohoff 2001; Horwitz 2005; Wilde i in. 2011). Opisując zjawisko „szumu medialnego wokół genetyki” (genohype), badacze wiele uwagi poświęcają także sposobom jego ramowania (Hen­derson i Kitzinger 1999; Conrad 2001, 2002; Bubela i Caulfield 2004; Caulfield 2004, 2005; Caulfield i Bubela 2004; Carver, Waldahl i Breivik 2008; Caulfield i Condit 2012; Carver, Rodland i Breivik 2012; Carver, Wiese i Breivik 2014; Domaradzki 2016). Badacze ci podkreślają zarazem, że dobór określonej ramy wpływa na odbiór genetyki przez opinię publiczną.

Wśród wielu innych wątków badań wskazać możemy również kwestie zwią­zane z wpływem, jaki genetyka wywiera na relacje rodzinne (Finkler 2001; Konrad 2003; Featherstone i in. 2006) oraz funkcjonowanie instytucji spo­łecznych, w tym medycyny, prawa czy instytucji ubezpieczeniowych (Zick i in. 2005). Wiele uwagi poświęca się także zagrożeniom wynikającym z dyskrymi­nacyjnego wymiaru testów genetycznych (Nelkin i Tancredi 1989; Shakespeare 1999; Duster 1990; Ekberg 2005, 2007), nowym, opartym na testach genetycz­nych formom kontroli społecznej (Nelkin i Tancredi 1989; Nelkin i Andrews 1999) czy wreszcie przemianom, jakie wywołuje genetyka w rozumieniu pod­stawowych zagadnień bioetycznych (Arnason i Hjorleifsson 2007), w tym praw pacjenta (Shaw 1987; Rhodes 1998; Domaradzki 2013, 2015c).

Jak słusznie zauważa Brea Perry (2015), opisane wyżej podejścia socjolo­gów do kwestii genetycznych wpisują się w klasyczne rozróżnienie dokonane przez Roberta Strausa (1957; por. Skrzypek 2012) między „socjologią w me­dycynie” (sociology in medicine) i „socjologią medycyny” (sociology of medicine). Pozostający na styku nauk biomedycznych i społecznych nurt badań podkreślający interakcje zachodzące między genomem a środowiskiem moż­na bowiem określić mianem „socjologii w genetyce” (sociology in genetics). Z kolei nurt krytyczny sytuuje się w obrębie klasycznej socjologii medycyny i socjologii nauki, przez co przynależy on raczej do „socjologii genetyki” (so­ciology of genetics) (Perry 2015). Nie sposób nie zgodzić się jednak z Per­ry (2015: xii), że oba wskazane podejścia narażone są na pewne trudności. Badania socjologiczne prowadzone we współpracy z genetykami, mogą bo­wiem sprawić, że swoiste dla socjologii koncepcje i narzędzia badawcze zo­staną „zawłaszczone” przez genetykę, co może sprowadzić socjologię do roli służebnej wobec badań medycznych i prowadzić do porzucenia kluczowych dla niej idei, w tym zwłaszcza myślenia krytycznego. Z kolei typowe dla per­spektywy socjologii genetyki podejście krytyczne może prowadzić do igno­rowania złożoności ludzkiego zdrowia i zachowania, a przez to wykluczać socjologię z debaty nad ich uwarunkowaniami[2].

Coraz częściej postuluje się jednak, by w dobie postępującej specjalizacji i fragmentaryzacji wiedzy wyodrębnić socjologię genetyki jako osobną subdyscyplinę (Conrad i Gabe 1999a: 3-6; Kerr 2004a; Perry 2015: xii-xiv). Postu­lat ten wydaje się słuszny, gdyż, choć zdaniem niektórych, bardziej zasadne jest umiejscowienie socjologicznych rozważań nad społecznymi uwarunkowaniami i konsekwencjami genetyki w obrębie już istniejącej socjologii medycyny, zdro­wia i choroby, to genetyka znajduje szereg zastosowań także poza kontekstem klinicznym. Dzięki rozwojowi biologii molekularnej antropolodzy są dziś wszak w stanie lepiej określić pochodzenie człowieka, trafniej wskazać na podobieństwa między poszczególnymi grupami etnicznymi i bardziej precyzyjnie wytyczyć tra­sy ich wędrówek. Historykom genetyka umożliwia identyfikację, poznanie losów i przyczyn śmierci dawno zmarłych jednostek. Ewolucjoniści zyskują wgląd w ge­netyczną historię człowieka, dzięki czemu mogą lepiej zrozumieć jego genetyczne uposażenie i pokrewieństwo z przodkami. Botanicy mogą tworzyć nowe organi­zmy i modyfikować te już istniejące tak, by spełniały określone funkcje (np. szcze­pionki), ale także chronić gatunki zagrożone. Ze zdobyczy genetyki korzystają także prawnicy, którym służy ona jako narzędzie do identyfikacji zwłok tudzież wykazania więzów pokrewieństwa, a także jako dowód winy lub niewinności.

Jak się wydaje, te i wiele innych zastosowań biotechnologii kreują w społeczeń­stwie szczególny obraz genetyki jako swoistego rodzaju „supernauki”, a myślenie w kategoriach genetycznych zyskuje status dominującego paradygmatu naukowe­go (Strohman 1997, 2003). Nie tylko w medycynie genetyka staje się dziś szcze­gólnym modelem wyjaśniającym, który wpływa na dobór argumentacji, sposób formułowania, potwierdzania i wyjaśniania hipotez, budowę modeli teoretycznych oraz ich empiryczną weryfikację. Zważywszy na nadzieje pokładane w HGP oraz na jego społeczne konsekwencje, można się wręcz zgodzić z Abby Lippman (1999: 48), wedle której był on projektem nawet bardziej społecznym niż biomedycznym.

O ile bowiem sam Friedrich Miescher, odkrywając w roku 1869 roku nukleinę, nie był w stanie przewidzieć doniosłości swojego odkrycia, o tyle trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że niewiele pojęć naukowych ma dziś tak urzekającą moc, jak opisana przez Jamesa Watsona i Francisa Cricka (1953a) podwójna helisa. Choć, jak zauważa Robert Olby (2003), cząsteczka DNA wkroczyła w przestrzeń publicz­ną niemalże niepostrzeżenie, to jednak od przeszło sześćdziesięciu lat fascynuje ona naukowców, inspiruje artystów i roznieca zainteresowanie opinii publicznej. Idee, koncepcje i pojęcia z zakresu genetyki przenikają całą kulturę zachodnią, a wpływając na rozwój nauki, kształtują jednocześnie wyobraźnię zbiorową i myśle­nie potoczne. Metaforycznie rzecz ujmując, można wręcz powiedzieć, że cząsteczka DNA jest kodem nie tylko biologicznym, ale również kulturowym (por. van Dijck 1998; Nelkin i Lindee 1999; Myers 1990; Kemp 2003; Olby 2003; Silva 2005; Do­maradzki 2015b). Tak jak grzyb nuklearny stał się symbolem nauki dwudziesto­wiecznej, tak podwójna helisa jest dziś symbolem nauki współczesnej. O ile wiek poprzedni należał bowiem do fizyki i chemii, o tyle dziś żyjemy w stuleciu biologii i genetyki, które od kilku dekad dominują wśród nauk przyrodniczych. Patetycz­nie wyraził to Walter Isaacson (1999: 43), który w roku 1999 na łamach magazynu „Time” obwieścił nadejście nowej ery: „Zadzwońcie na pożegnanie stulecia fizyki, wieku, w którym rozbiliśmy atom i nadaliśmy krzemowi moc wykonywania obli­czeń. Nadszedł czas by ogłosić wiek biotechnologii”[3]. Stąd Evelyn Fox Keller (2000, 2013; por. Hubbard 2014) określa wręcz wiek XXI mianem „stulecia genu”.

Rzeczywiście, chyba żadna inna koncepcja naukowa nie ma tak dużego znaczenia dla funkcjonowania społeczeństwa. Tkwiąca w każdej żywej komór­ce podwójna helisa i wpisana w nią nić DNA wpływają na nasze rozumienie tego, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, co robimy i jakie jest nasze przeznacza­nie (por. Silva 2005). Genetyka zmienia nasze postrzeganie zdrowia, choro­by i niepełnosprawności; kształtuje nasze rozumienie problemów społecznych, norm i patologii oraz wpływa na nasze autodefinicje i podejście do cielesno­ści. Kształtując relacje pokrewieństwa, przekształca związki międzyludzkie i wpływa na funkcjonowanie instytucji społecznych. W dużej mierze wyni­ka to zaś z tego, że podstawowe kategorie genetyki (gen, cząsteczka DNA czy dziedziczenie) są koncepcjami niezmiernie plastycznymi i bogatymi w znacze­nia kulturowe: utożsamia się je z esencją życia, przypisuje się im moc spraw­czą, nieśmiertelność, wyjątkowość i piękno. Choć najważniejszym zadaniem genetyki pozostaje zrozumienie zasad dziedziczności, fizjologii i rozwoju czło­wieka, to jednak nie sposób zaprzeczyć temu, że jej społeczno-kulturowe zna­czenie wykracza daleko poza wiedzę naukową. Będąc jednym z dominujących paradygmatów nowoczesnej biologii i medycyny, genetyka staje się również szczególnym sposobem postrzegania i interpretowania świata. Henk ten Have (2001: 297) trafnie zauważa wręcz, że: „Genetyka nie jest wyłącznie opowieścią o nauce i technologii, ale także narracją o kulturze”. Obrazowo piszą o tym au­torki głośnej pracy na temat kulturowych obrazów DNA, The DNA mystique. The gene as a cultural icon, socjolog Dorothy Nelkin i historyk nauki Susan Lindee (1999: 2):

Z jednej strony gen jest strukturą biologiczną, jednostką dziedziczenia, sekwencją kwasu deoksyrybonukleinowego[4] (DNA), który precyzując kompozycję białek, zawie­ra informacje, pomagające uformować żywe komórki i tkanki. Jednocześnie stał się on także ikoną kultury, symbolem, niemal magiczną siłą. Gen biologiczny – nukle­arna struktura ukształtowana jak skręcona drabina – ma znaczenie kulturowe nie­zależne od swoich właściwości biologicznych. Zarówno jako naukowa koncepcja, jak i jako potężny symbol kulturowy, gen ma wielką moc oddziaływania.

W podobnym tonie pisze Barbara Katz Rothman (1998: 13):

Genetyka nie jest wyłącznie nauką. Staje się czymś więcej. Jest sposobem myślenia, ideologią. Zaczynamy postrzegać życie poprzez pryzmat dziedziczności, dyskursu działania genów, ramy genetycznej. Genetyka jest najlepszym wytłumaczeniem, najbardziej kompletną teorią od czasu Boga. Jakiekolwiek zadane jest pytanie, genetyka jest odpowiedzią.

Znaczenia nadawane pojęciom „gen”, „DNA” i „genom” sprawiają, że są one szczególnie użytecznymi narzędziami retorycznymi, które cieszą się wyjątko­wą mocą perswazyjną i do których odwołują się najróżniejsze grupy społeczne.

Pozwalają im bowiem na realizację różnych interesów: w świecie nauki poma­gają uzyskać wsparcie i finasowanie dla badań biomedycznych, zaś w świecie biznesu zareklamować produkty rozwijającego się przemysłu biotechnologicz­nego (Nelkin i Andrews 1998; Nordgren i Juengst 2009; Nordgren 2010). Geny tłumaczą również osobiste sukcesy i usprawiedliwiaj ą porażki. Stąd interpreta­cja genetyczna zastępuje często inne formy opisywania zjawisk biologicznych, społecznych i kulturowych. Przykładowo, dla środowisk konserwatywnych geny stanowią synonim naturalnego porządku i wartości rodzinnych, podczas gdy dla środowisk liberalnych są wyznacznikiem praw obywatelskich; sympa­tykom ruchu „prolife” dostarczają argumentów w dyskusji nad początkiem ży­cia, zaś środowiskom feministycznym i zwolennikom prawa do przerywania ciąży zapewniają argument na rzecz legalności aborcji; z kolei dla osób z nie­pełnosprawnością są one narzędziem przeciwko stygmatyzacji i dyskryminacji (Nelkin i Lindee 1999: 194). Gen funkcjonuje bowiem w społeczeństwie już nie tylko jako obiekt fizyczny, ale także jako słowo, idea i metafora, a cała „mowa genowa” (gene talk) ma istotne funkcje symboliczne i społeczne (Keller 2000; Silva 2005; Duden i Samerski 2007; Hubbard 2014). W świadomości społecz­nej i kulturze niezmiennie popularna jest wszak idea, że w genach zawarta jest informacja o tym, jaka jednostka jest i kim się stanie. To właśnie popularność, jaką cieszy się genetyka w kulturze, jest zdaniem niektórych jednym z donio­ślejszych aspektów rewolucji genetycznej. Keller (2000, 2013) uznaje wręcz ideę genu za najbardziej wpływową koncepcją naukową, jaka kiedykolwiek po­wstała. Nelkin i Lindee (1999: 16) piszą o tym następująco:

Gen kultury popularnej nie jest bytem biologicznym. Choć odnosi się do biologicz­nego konstruktu i czerpie swą kulturową moc z nauki, jego symboliczne znaczenie jest niezależne od biologicznych definicji. Gen jest raczej symbolem, metaforą, do­godnym sposobem definiowania osobowości, tożsamości i relacji międzyludzkich. Gen jest, oczywiście, wykorzystywany do wyjaśniania zdrowia i choroby, ale służy także mówieniu o winie i odpowiedzialności, władzy i przywilejach, statusie intelek­tualnym i emocjonalnym. Stał się supergenem, służącym do oceny moralności lub słuszności systemu społecznego i do poznania sił, które będą kształtować przyszłość człowieka.

Rozgłosowi, jaki zyskała cząsteczka DNA w świecie naukowym, towarzy­szy zarazem jej ogromna popularność w dyskursie publicznym: nie ma prak­tycznie dnia, by media nie informowały opinii publicznej o nowych odkryciach i zastosowaniach genetyki (Conrad 1997; 2001, 2002, Petersen 2001). Istotne jest przy tym to, że społeczne postrzeganie kwasu deoksyrybonukleinowego jako wszechmocnej molekuły i esencji życia jest propagowane nie tylko przez naukę, ale pochodzi z najróżniejszych źródeł: prasy codziennej, telewizji, lite­ratury, komiksów, kinematografii oraz sztuk wizualnych.

Powyższe uwagi są istotne, gdyż, jak trafnie wskazują Peter Conrad i Jo­nathan Gabe (1999a: 3), udział dyskursu publicznego w kształtowaniu spo­łecznego odbioru genetyki znacznie przewyższa wiarygodną wiedzę naukową.

Funkcjonujące w kulturze obrazy genetyki wpływają bowiem na politykę, w tym naukową, kreują społeczne zapotrzebowanie na biotechnologie i warun­kują zachowania jednostek. Wszystko to przekłada się na rozwój samej genety­ki, ponieważ pewne obszary badawcze są stymulowane kosztem innych. Przy podkreśleniu wpływu, jaki kultura wywiera na społeczny odbiór genetyki, za­sadne jest zwrócenie uwagi na szersze implikacje kreowania pewnych wize­runków genetyki w społeczeństwie. Kultura stanowi ważne źródło, z którego jednostki czerpią wiedzę na tematy związane z genetyką – szczególnie poprzez media, jeden z najważniejszych dziś nośników kultury (por. Golka 2014). Dla­tego ma ona istotny wpływ na to, jak pewne zagadnienia genetyczne są problematyzowane jako istotne kwestie społeczne. Dlatego też celem niniejszej pracy jest omówienie procesu społecznego konstruowania obrazów gene­tyki oraz ukazanie dominujących wizerunków genetyki w polskim cza­sopiśmiennictwie opiniotwórczym. Ze względu na rolę, jaką media (w tym zwłaszcza prasa) odgrywają w kształtowaniu opinii publicznej i kreowaniu za­potrzebowania na biotechnologie, warto zwracać uwagę na to, jakie wizerunki genetyki dominują w polskiej prasie. Badania takie pomagają zrozumieć, jak obrazy te oddziałują zwrotnie na postrzeganie i odbiór genetyki. Powyższe za­łożenie wyznacza pole badawcze niniejszej pracy. Proponowane tutaj podejście uwzględnia specyfikę genetyki rozumianej jako szczególny konstrukt społecz­ny oraz podejmuje ogólne rozważania nad rolą prasy w kreowaniu społecznych obrazów genetyki i biotechnologii.

Główna teza niniejszej pracy brzmi, że stanowiąc szczególny produkt społeczny, genetyka i jej obrazy dają się ująć jako rzeczywistość wytworzo­na kulturowo. Doniosłość zjawisk i procesów molekularnych oraz wytworów biotechnologicznych, które są efektem działań genetyków, w znacznej mierze zależy bowiem od tego, w jaki sposób ulegają one konceptualizacji i problematyzacji. Choć sami badacze postrzegają genetykę jako „obiektywną” i „opartą na faktach” naukę, to w tej pracy podkreślam, że będąc faktem naukowym, genetyka jest zarazem faktem społecznym w klasycznym rozumieniu Emila Durkheima (2012). To zaś oznacza, że należy ją analizować z uwzględnieniem współczynnika humanistycznego w rozumieniu Floriana Znanieckiego (1988), ponieważ jest ona zawsze dana w czyimś doświadczeniu. Ten sam status mają oczywiście medialne reprezentacje genetyki. I choć te ostatnie mogą z czasem jawić się jako zewnętrzne i powszechne (przez co narzucają się jednostkom jako same przez się zrozumiałe oczywistości), to, jak pokażę, w rzeczywisto­ści wyłaniają się na drodze złożonych negocjacji społecznych. To zaś pozwala na nie spojrzeć jako na szczególne konstrukty społeczne. Tak postawiony cel i teza pozwalają usytuować niniejszą pracę w obrębie opisanej wcześniej kry­tycznej socjologii genetyki (Perry 2015). W kolejnych rozdziałach przedstawię argumentację i wyniki badań autorskich, potwierdzające trafność poczynio­nych wyżej założeń.

Rozważania rozpocznę od nakreślenia ogólnych ram teoretycznych pracy, które mają fundamentalne znaczenie dla kwestii omawianych w dalszych czę­ściach książki. Na początku pierwszego rozdziału szkicowo przedstawię historię wyłaniania się genetyki jako nowoczesnej nauki, co potwierdzi słuszność tezy, że jest ona zjawiskiem społecznym: powstaje i rozwija się w określonym kon­tekście kulturowym i nosi piętno historii, która nadaje jej konkretne znaczenia. Ukazanie genetyki jako działalności o charakterze symbolicznym (jak to rozu­mie Ernest Cassirer 1995) pozwoli mi umieścić te rozważania w kontekście so­cjologicznych badań nad genetyzacją. Następnie omówię przyjętą w niniejszej pracy perspektywę badawczą, którą jest społeczny konstrukcjonizm[5], w wersji Petera Bergera i Thomasa Luckmanna (1983), wzbogacony teorią reprezentacji Stuarta Halla (1987, 1997b). Rozdział ten zakończy omówienie obrazów genety­ki w dyskursie publicznym.

W rozdziale drugim zaprezentuję główne założenia metodologiczne badań własnych. Szczegółowo przedstawię tu cel, przedmiot, pytania badawcze oraz główne tezy mojej pracy. Scharakteryzuję także koncepcję ramowania Ervinga Goffmana (2010), która stanowi metodologiczną podstawę niniejszej pracy, a następnie omówię Procedurę Identyfikacji Metafor (Pragglejaz Group 2007), którą wykorzystałem w procesie identyfikacji metafor. Ważną część tego roz­działu stanowić będzie przedstawienie zebranego materiału badawczego oraz poszczególnych problemów interpretacyjnych.

Rozdział trzeci poświęcony zostanie roli prasy w procesie ramowania ge­netyki. Omówię tu najważniejsze badania nad obrazem genetyki w mediach, a następnie wyjaśnię zjawisko „szumu medialnego wokół genetyki” (genohype), w którym, jak pokażę, istotną rolę odgrywają nie tylko media, ale także naukowcy, instytucje badawcze, czasopisma naukowe, korporacje biotechno­logiczne i wreszcie opinia publiczna (Bubela i Caulfield 2004). Rozważania te zilustruję wynikami badań autorskich, w których ukażę główne mechanizmy ramowania genetyki w polskim czasopiśmiennictwie, co stanowić będzie wpro­wadzenie do rozważań przedstawionych w kolejnym rozdziale niniejszej pracy.

Rozdział czwarty w całości poświęcony zostanie ramowaniu genetyki w pol­skim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym. Zaprezentuję tu najważniejsze ramy interpretacyjne, za pomocą których autorzy publikacji prasowych kreują pożą­dany przez siebie obraz genetyki i biotechnologii: naukową, która obejmuje kil­ka ram szczegółowych (materialną, ewolucyjną, kliniczną, tajemnicy i sekretu, wyścigu, przełomu i „osobistych historii”), deterministyczną, relatywistyczną, optymistyczną, pesymistyczną (z subramą „puszki Pandory” i ELSI) oraz am­biwalentną. W rozdziale tym przeanalizuję także główne wizerunki genetyków, których prasa przedstawia już to jako genialnych badaczy, oddanych społeczeń­stwu i nauce, już to j ako niebezpiecznych szaleńców stanowiących zagrożenie dla społeczeństwa, już to jako pozbawionych zasad etycznych i nastawionych wyłącz­nie na realizację własnych interesów egoistów i kapitalistów, którzy sprzeniewie­rzają się etosowi nauki. Ukazując wielość ram stosowanych w prasie do mówienia o genetyce, pokażę zarazem, że każda z nich uwypukla odmienne aspekty dane­go zjawiska, co sprawia, że nadaje mu inne znaczenie i sens. Narzucając odmien­ną interpretację rzeczywistości, ramy dokonują więc różnej ich konstrukcji.

Kolejny rozdział zawierać będzie charakterystykę kluczowego narzędzia służącego ramowaniu genetyki, za jaki uznaję w tej pracy metafory. Jak poka­żę, sfera pojęciowa oraz język figuratywny używane do mówienia o kwestiach genetycznych są szczególnymi mechanizmami problematyzowania i swoistego promowania spraw, które uważa się za ważne. Nie sposób zaprzeczyć temu, że jako produkt działalności ludzkiej genetyka i jej społeczne reprezentacje w pra­sie są tworzone głównie za pomocą języka, co uzasadnia jej ujmowanie jako rzeczywistości wytworzonej językowo. By ukazać rolę metafor w konstruowa­niu obrazów genetyki omówię tu główne funkcje i cechy metafor pojawiających się w tekstach popularnonaukowych. Egzemplifikację zawartych w rozdziale rozważań teoretycznych stanowić będzie omówienie procesu metaforyzacji ge­netyki w polskim czasopiśmiennictwie opiniotwórczym.

Pracę zamknie rozdział szósty, w którym scharakteryzuję wybrane meta­fory pojęciowe genetyki stosowane w polskim czasopiśmiennictwie. Do naj­ważniejszych figur stylistycznych tego typu zaliczam metafory: tekstu, książki, biblioteki, języka, kodu i szyfru, projektu, planu i instrukcji, zagadki, puzzli i tajemnicy, polowania, horroru i terroru, spektaklu, wysypiska śmieci, klucza i spadku oraz metaforę mechaniczną (submetaforę: komputerową i zegara), esencjalną (submetafory paszportu, profilu i odcisku palca), sakralną i ma­giczną, detektywistyczną (subramy: penitencjarną i kryminalną), militarną, kartograficzną (submetaforę podróży), kulinarną, artystyczną, muzyczną, krawiecką, ekonomiczną i sportową. Pokażę przy tym, że powszechność me­tafor oraz fakt, iż posługują się nimi zarówno dziennikarze, jak i publikujący na łamach czasopism badacze, może kreować przekonanie, że są one czę­ścią „obiektywnego” opisu zjawisk i procesów genetycznych. Ważnym ele­mentem tego rozdziału będzie ukazanie, że metaforyzacja nie jest procesem jednostronnym, ponieważ podobnie, jak wiele pojęć z języka potocznego wy­korzystuje się w dyskursie popularnonaukowym do mówienia o zjawiskach i procesach molekularnych, tak również podstawowe pojęcia genetyki (gen, DNA czy dziedziczenie) przenikają do języka potocznego, stając się ważnymi metaforami, których używa się do mówienia o cechach i zjawiskach w żaden sposób niewiążących się z genetyką. To zaś upoważnia nas do potraktowania genetyki jako projektu nie tylko naukowego, ale także kulturowego.

Chciałbym w tym miejscu zauważyć, że choć w polskiej literaturze przed­miotu sporadycznie pojawiają się analizy konceptualizacji różnych chorób, w tym nowotworu (Zierkiewicz 2013) czy zaburzeń psychicznych (Borysewicz 2003; Dziwota i in. 2014), to jednak poza nielicznymi wyjątkami (Domaradzki 2016, 2017a, 2017b; Jewdokimow 2016) nadal brakuje obszerniejszych badań poświęconych kulturowym reprezentacjom genetyki. Dostępne są co prawda badania opinii publicznej na temat wybranych biotechnologii, w tym żywno­ści modyfikowanej genetycznie, klonowania czy inżynierii genetycznej (Przestalski, Suchocki i Twardowski 1998; CBOS 2003, 2013; TNS OBOP 2005; Twardowski 2007, 2012), jednak brak analizy szerszego dyskursu medialne­go na temat genetyki. To zaś sprawia, że uzasadnione jest mówienie o swo­istym „świecie nieprzedstawionym” (Piątkowski i Nowakowska 2012: 25-26) w polskiej socjologii. O ile mi wiadomo, niniejsza praca stanowi pierwszą w naszym kraju próbę systematycznego ujęcia zagadnienia ramowania gene­tyki w polskim czasopiśmiennictwie. Oczywiście prezentowane tu ujęcie wie­le zawdzięcza ustaleniom innych badaczy. Spośród autorów, których badania były inspiracją dla niniejszych badań, wymienić warto Jose van Dijck (1998, 1999), Dorothy Nelkin (1995, 1996) i Susan Lindee (1998, 1999), Petera Con­rada (1997, 2001, 2002), Tanię Bubelę i Timothy’ego Caulfielda (2004), Celeste Condit (1999, 2001, 2004, 2007) oraz Rebeccę Carver, Ragnara Waldahla i Jarle Breivika (2008). Wykorzystując analizy przeprowadzane przez tych badaczy, w kolejnych rozdziałach pracy zaprezentuję pierwsze w naszym kraju ujęcie procesu ramowania genetyki w polskiej prasie.

Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że w przeważającej mierze praca ta obej­muje materiał nigdy wcześniej niepublikowany. Uwaga ta dotyczy zwłaszcza rozdziałów drugiego, czwartego i piątego, które w całości stanowią nowy ma­teriał. Także zasadnicze części rozdziałów pierwszego, trzeciego i szóstego za­wierają materiał nigdy dotąd niepublikowany. Niemniej jednak w rozdziałach pierwszym, trzecim i szóstym czerpię i rozwijam twórczo pewne tezy, które ukazały się drukiem w następujących publikacjach: DNA i jego metafory, „Respectus Philologicus” 27(32), 2015, s. 74-84; DNA jako kod kulturowy, „Kultu­ra Popularna” 2(44), 2015, s. 40-68; Medycyna i jej metafory. O roli metafor w komunikacji lekarz-pacjent, „Kultura i Edukacja” 3(109), 2015, s. 27-46; Genetyka behawioralna w polskim czasopiśmiennictwie w latach 2000-­2014, „Psychiatria Polska” 50(6), 2016, s. 1251-1271; Genetyka, esencjalizm i tożsamość, „Studia Socjologiczne” 1(224), 2017, s. 1-32; Genetyzacja w pol­skich mediach na przykładzie tygodnika Polityka, rozdział książki Procesy medykalizacji we współczesnym społeczeństwie pod redakcją Michała Nowa­kowskiego i Włodzimierza Piątkowskiego, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2017, s. 128-146 oraz Medykalizacja a genetyzacja: ciągłość czy zmiana?, „Przegląd Socjologiczny” 66(1), 2017, s. 9-31. Warto przy tym podkreślić, że gdy powołuję się na moje wcześniejsze ustalenia, zawsze dokonuję stosownych modyfikacji, nierzadko całkowicie zmieniając tekst oryginału.

[1] Wyrazem tego jest powstanie i dynamiczny rozwój epigenetyki, dziedziny, która zajmu­je się badaniem, jak różne mechanizmy biochemiczne, będące efektem oddziaływań środo­wiska, wpływają na ekspresję lub wyciszenie genów. Epigenetyka bada więc procesy, jakie zachodzą w genomie nie pod wpływem zmian sekwencji DNA, ale zmian dziedzicznych funkcji genomu inicjowanych przez czynniki środowiskowe. Próbuje także wyjaśnić, jak wywołane w ten sposób zmiany w genomie są następnie dziedziczone (Spork 2011; Landecker i Panofsky 2013; Lock 2013; Lock i Palsson 2016). Sam termin „epigenetyka” został wpro­wadzony w latach czterdziestych przez Conrada Hala Waddingtona. Koncepcję tę rozwijał w kolejnej dekadzie David Ledbetter Nanney.

[2] Wskazując na te ograniczenia, autorka postuluje trzecią drogę (Perry 2015: XVII), któ­rą określa mianem „socjologii z genetyką” (sociology with genetics). Obiektem jej zaintereso­wań miałoby być włączenie wiedzy i technologii z zakresu genomiki i epigenetyki do badań socjologicznych celem wyjaśnienia takich podstawowych kwestii, jak przyczyny i konse­kwencje nierówności społecznych. O ile nie zaznaczono inaczej, wszystkie cytaty podaję w przekładzie własnym.

[4] Choć do niedawna powszechnie stosowaną formą mówienia o DNA była wyłącznie for­ma „kwas dezoksyrybonukleinowy”, to jednak obecnie w świecie nauki obowiązuje forma „kwas deorybonukleinowy”, którą też konsekwentnie stosuję w niniejszej pracy (por. Cho­rąży 2009; Gabryelska, Szymański i Barciszewski 2009b; Gabryelska i Barciszewski 2013).

[5] O ile w zachodnich naukach społecznych badacze częściej posługują się terminem „konstrukcjonizm” (Berger i Luckmann 1983; Hacking 1999; Burr 2003; Loseke 2003), o tyle w polskich badaniach preferowany jest termin „konstruktywizm” (Zybertowicz 1999; Wendland 2011; Abriszewski i in. 2013; Zierkiewicz 2013). Choć oba pojęcia zwracają uwagę na społeczno-kulturowe uwarunkowania wiedzy oraz aktywną rolę jednostek w jej generowa­niu i interpretacji, to jednak nie sposób zaprzeczyć, że nader często są one stosowane wy­miennie, czasem nieświadomie, a nierzadko niekonsekwentnie. Trafnej charakterystyki różnic między oboma stanowiskami dokonuje Marcin Zwierżdżyński (2012: 127-128), któ­ry pisze: „Konstruktywizm jest bardziej naturalistyczny (biologiczny), a konstrukcjonizm kulturalistyczny (historyczny). Pierwszy podkreśla raczej endemiczny, a drugi egzogeniczny charakter wiedzy. Jeden uznaje prymat prywatnego nad publicznym, a drugi dokładnie odwrotnie. Konstruktywizm podkreśla bardziej psychiczną (indywidualną, subiektywną), a konstrukcjonizm społeczną (kolektywną, instytucjonalną) perspektywę wytwarzania rze­czywistości. W ramach pierwszego prowadzi się najczęściej mikroanalizy, drugi podejmuje częściej makroanalizy, skupiając uwagę bardziej na strukturach. Konstruktywizm podkre­śla konstruktywną moc ludzkich umysłów, konstrukcjonizm – zależność konstrukcji od konwencji, tradycji, języka”. Uwzględniając powyższe uwagi, można zgodzić się z autorem, iż „nie trzeba więc być aż konstruktywistą, by być konstrukcjonistą, ale trzeba być konstrukcjonistą, by być aż konstruktywistą” (Zwierżdżyński 2012: 131). Zważywszy na obraną w niniejszej pracy perspektywę socjologiczną oraz na przyjęte tutaj ujęcie Bergera i Luck­manna (akcentujące społeczny wymiar wytwarzania rzeczywistości) w toku dalszych roz­ważań posługiwać się będę terminem „konstrukcjonizm”. Mam przy tym pełną świadomość tego, że zarówno konstrukcjonizm, jak i konstruktywizm nie stanowią jednolitych stanowisk (por. Amsterdamska 1992; Wendland 2011: 31-52). Pomijając odmienne rozłożenie akcen­tów, zgadzam się z Vivien Burr (2003: 2-5), że wskazać można pewne wspólne dla nich zało­żenia. Zdaniem autorki są to: 1) krytyczne podejście do zdroworozsądkowych, samych przez się zrozumiałych sposobów postrzegania świata; 2) akcentowanie historycznych i kulturo­wych uwarunkowań wiedzy; 3) podkreślanie procesualnego wymiaru wiedzy; 4) powią­zanie wiedzy o świecie z ludzkim działaniem i wskazywanie na fakt, iż wiedza wyłania się w toku interakcji międzyludzkich.


Print Friendly, PDF & Email
Zapraszam na

Andrzej Zykubek

Andrzej Zykubek, biolog i filozof, nauczyciel i miłośnik filozofii przyrody, dyskutujący ewolucjonista, zainteresowany genezą życia i umysłu poszukiwacz zatrudniony w Katedrze Filozofii Nauk Przyrodniczych KUL. Sympatyk torfowisk, rowerów i górskich wędrówek, wypraw kajakowych i bardzo dobrej muzyki.
Wieloletni Członek Komitetu Organizacyjnego i organizator Lubelskiego Festiwalu Nauki, a także wielu konferencji naukowych, wykładów i warsztatów. Prowadzi kilka stron www i serwisów społecznościowych, m.in. Wydziału Filozofii KUL i kognitywistyki KUL.
Wbrew pseudonimowi nadanemu mu przez studentów lubi innych przedstawicieli gatunku Homo sapiens sapiens.
Zapraszam na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.